
W wieku 18 lat miałem ekscytującą okazję uczestniczyć w koncercie legendarnych zespołów Journey i Def Leppard podczas ich trasy koncertowej w 2018 roku. Jednak moje podekscytowanie przybrało nieoczekiwany obrót, gdy zasnąłem pośród tętniących życiem rockowych melodii wypełniających powietrze.
Dorastając z ojcem, który pokochał ciężkie brzmienia Metalliki i mamą, która uwielbiała U2, byłem przesiąknięty bogatym muzycznym zapleczem od najmłodszych lat. Naturalnie, dołączenie do rodziców na tym kultowym koncercie wydawało się oczywiste. Moja historia koncertowa obejmowała bycie świadkiem Def Leppard u boku KISS w 2014 roku i cieszenie się koncertem Foreigner na żywo w 2017 roku, co oznaczało kolejny ekscytujący rozdział w moich przygodach z klasycznym rockiem. Niemniej jednak moja uwaga zaczęła słabnąć podczas koncertu — rzadkie zjawisko w moim przypadku.
Moja niezamierzona drzemka podczas występu Def Leppard
Niespodziewana serenada
Można by pomyśleć, że koncert rockowy, zwłaszcza taki, którego gwiazdą jest Def Leppard, nie pozwoli nikomu zasnąć. Jednak pozwólcie mi wyjaśnić: odpowiedzialność za mój niespodziewany sen nie leżała całkowicie po stronie zespołu. W wieku 18 lat łączyłem przygotowania do finałów jako uczeń ostatniej klasy liceum z gorączkowymi wymaganiami harmonogramu zawodów tanecznych, a wszystko to podczas uczęszczania na zajęcia w dniu koncertu. Kiedy Def Leppard wszedł na scenę, połączenie nocy szkolnej i poprzedzających ją zajęć wieczornych sprawiło, że czułem się coraz bardziej senny.
Ich wolniejsze utwory brzmiały jak łagodne serenady, kołysząc mnie w stanie relaksu. Wyraźnie pamiętam chwile, kiedy opierałem brodę na dłoni, walcząc z chęcią zaśnięcia. Nie chodzi o to, że się nudziłem; raczej ich muzyka obejmowała mnie tak gładko, że ledwo mogłem oprzeć się spokojnemu zapomnieniu.
Uspokajająca natura ballad Def Leppard
Kołysanka wśród hymnów rockowych
Chociaż Def Leppard słynie z rockowych hymnów, takich jak „Pour Some Sugar on Me” i „Photograph”, to ich ballady naprawdę mnie zaskoczyły. To właśnie w tych łagodniejszych momentach poczułem, że dryfuję do krainy snów. Prawdę mówiąc, nie pamiętam, czy spotkał mnie ten sam los podczas ballad Journey, ale na pewno by mnie to nie zaskoczyło.
Wiem tylko, że kojące melodie Def Leppard wkradły się i magicznie przekształciły koncert w moją osobistą drzemkę. Kiedy spokojnie drzemałem, a ich kultowe dźwięki rozbrzmiewały wokół mnie, mogę sobie tylko wyobrazić myśli krążące w głowach moich rodziców, oglądających koncert rockowy na żywo, podczas gdy ja zasypiałem. Prawdopodobnie zdali sobie sprawę, że to nie ostatni raz, kiedy moje zamiłowanie do snu zakłóciło koncert.
To nie była moja pierwsza drzemka na koncercie
Zdegenerowany do drzemki na moim pierwszym koncercie
Choć szczegóły są niejasne, moje pierwsze doświadczenie koncertowe, prawdopodobnie około 2004 lub 2005 roku, dotyczyło artysty Jeremy’ego Campa, a ja miałem wtedy około 4 lub 5 lat. Nic dziwnego, że niewiele pamiętam z tamtego wieczoru, ale żywe wspomnienie pozostało mi, jak odpływałem w tłumie i budziłem się w samochodzie. Moi rodzice często byli rozbawieni, opowiadając historie o tym, jak udało mi się nie zasnąć podczas tak ekscytującego wydarzenia.
Im jestem starsza, tym bardziej wiem, że potrafię być czujna na współczesne ikony popu, takie jak Taylor Swift i Ariana Grande, dzięki elektryzującej atmosferze i tańcom z moją siostrą. Jednak klasyczne koncerty rockowe wywołują poczucie nostalgii, które sprawia, że czuję się związana z przeszłością, nawet jeśli utwory są zakorzenione w dekadach sprzed moich czasów. Ostatecznie nie mogę powstrzymać się od uczucia zażenowania, że zasnęłam na koncercie Def Leppard — z pewnością czułem się jak stracona okazja na rockową zabawę.
Dodaj komentarz ▼